WSZYSCY JESTEŚMY TROCHĘ „PO SWOJEMU”
• 3 min czytania
WSZYSCY JESTEŚMY TROCHĘ „PO SWOJEMU”
Dzisiaj obchodzimy Światowy Dzień Świadomości Autyzmu. To dobry moment, żeby zatrzymać się na chwilę i przyjrzeć temu, jak naprawdę wygląda codzienność młodych osób w spektrum – bez uproszczeń, bez stereotypów, bez etykiet, które często bardziej szkodzą niż pomagają.
Od trzech lat nasza fundacja realizuje działania skierowane do młodych osób w spektrum oraz ich rówieśników. Wspólnie tworzymy przestrzeń do poznania, zrozumienia i budowania relacji. Bo integracja nie zaczyna się od wielkich słów, tylko od małych zmian w myśleniu.
Zacznijmy od tego, co wciąż krąży w przestrzeni społecznej – od mitów.
Mity o autyzmie, które nadal są obecne:
Pierwszy z nich to przekonanie, że osoby w spektrum nie chcą kontaktu z innymi ludźmi. W rzeczywistości wiele z nich bardzo potrzebuje relacji, ale na własnych zasadach – często innych niż przyjęte społecznie. Trudność nie oznacza braku potrzeby.
Kolejny mit mówi, że autyzm zawsze „widać”. Tymczasem spektrum jest bardzo szerokie. Są osoby, których trudności są niewidoczne na pierwszy rzut oka, a mimo to każdego dnia mierzą się z ogromnym wysiłkiem, by odnaleźć się w świecie społecznym.
Często pojawia się też przekonanie, że osoby w spektrum nie odczuwają emocji albo mają ich mniej. To nieprawda. Emocje są – czasem bardzo intensywne – ale ich wyrażanie może wyglądać inaczej, mniej czytelnie dla otoczenia.
Inny szkodliwy mit to utożsamianie autyzmu wyłącznie z wyjątkowymi zdolnościami. Owszem, niektóre osoby mają szczególne talenty, ale wiele z nich potrzebuje przede wszystkim wsparcia w codziennym funkcjonowaniu, a nie oczekiwań „ponadprzeciętności”.
Pojawia się też przekonanie, że osoby w spektrum są nieempatyczne. Tymczasem wiele badań i doświadczeń pokazuje, że empatia jest obecna, ale może mieć inną formę – mniej intuicyjną, bardziej poznawczą, wymagającą czasu i zrozumienia.
Niektórzy nadal wierzą, że autyzm można „wyleczyć” albo że jest to coś, co należy „naprawić”. Autyzm nie jest chorobą – to odmienny sposób postrzegania i przetwarzania świata.
Często słyszymy też, że „wszyscy są teraz trochę w spektrum”. Takie stwierdzenia bagatelizują realne trudności osób autystycznych i odbierają im prawo do wsparcia.
I wreszcie mit, że integracja „dzieje się sama”. Nie dzieje się. Wymaga świadomych działań, edukacji i gotowości do zmiany perspektywy.
A czego naprawdę potrzebują młode osoby w spektrum?
Przede wszystkim zrozumienia – takiego, które nie opiera się na ocenianiu, ale na próbie zobaczenia świata ich oczami. To oznacza cierpliwość, uważność i gotowość do zadawania pytań zamiast zakładania.
Potrzebują przewidywalności. Jasne zasady, czytelne komunikaty, struktura dnia – to elementy, które dają poczucie bezpieczeństwa i zmniejszają napięcie.
Bardzo ważna jest akceptacja różnorodności w komunikacji. Nie każdy musi utrzymywać kontakt wzrokowy, mówić w określony sposób czy reagować „typowo”. To, co inne, nie znaczy gorsze.
Osoby w spektrum potrzebują przestrzeni sensorycznej – możliwości wyciszenia się, ograniczenia bodźców, dostosowania otoczenia. Hałas, światło czy tłum mogą być realnym przeciążeniem, a nie „przesadą”.
Potrzebują relacji, które nie wymagają udawania. Takich, w których mogą być sobą, bez presji dopasowania się do sztywnych norm społecznych.
Kluczowe jest także wsparcie rówieśnicze. To właśnie w grupie rówieśników najczęściej dochodzi do wykluczenia – ale też tam może wydarzyć się największa zmiana. Edukacja młodych ludzi bez spektrum jest równie ważna jak wsparcie tych w spektrum.
Osoby neuróżnorodne potrzebują też prawa do bycia różnymi bez konieczności ciągłego tłumaczenia się. Ich potrzeby nie powinny być traktowane jako „fanaberie”, tylko jako realne elementy funkcjonowania.
Ważna jest również możliwość rozwijania swoich pasji i mocnych stron – bez ograniczania ich wyłącznie do „terapii”. Życie to nie tylko praca nad trudnościami.
I wreszcie – potrzebują systemu, który ich widzi. Szkoły, instytucje, nauczyciele i edukatorzy powinni być przygotowani na pracę z różnorodnością, a nie oczekiwać, że to młoda osoba dostosuje się do wszystkiego.
Gdyńskie Centrum Zdrowia 